piątek, 6 czerwca 2014

Wakacje here i come!

Jestem najgorszym odchudzaczem na tej planecie.

Od stycznia na tysiąc różnych sposobów próbowałam schudnąć- efekt jest taki, że tyję jeszcze bardziej :).

Zakończyłam poprzednie zdanie uśmiechem, ale tak na prawdę to jest strasznie smutne: jestem słaba, nie potrafię trzymać się założeń, nie potrafię się zmotywować...

19.06 (czyli za dokładnie 2 tygodnie) wyjedzam z dziewczynami na weekend. Będą krótkie spódniczki, bikini i sporo wstydu bo wyglądam jak tania mielona szynka.

Nowe postanowienie brzmi:
Małymi krokami do celu. Małe efekty cieszą.
Zrobię wszytsko (WSZYSTKO!) co tylko możliwe, żeby przez te 2 tyg. do  wyjazdu wyciągnąć z moich baleronów maksa. Jeśli uda mi się ogarnac trochę do wyjazdu do ślubu będzie tym łatwiej :).

Poniżej zamieszczam plan, którego mam super mocne założenie się trzymać.
Czy będą efekty? Na 100% lepsze, niż gdybym siedziała na pupie popijając sojową latte ze starbucksa :)

Piątek 6.06.2014
- Dieta !!! (catering, 1300 kcal, jedzenie o równych godzinach)
- o 7.30 brzuszki z Mel B
- po przyjeździe do domu (ok 23) 15 min na orbim + brzuszki z mel b + 100 przysiadów

Sobota 7.06.2014
- skomponować posiłki i jeść zdrowo
- siłownia: 40 min bieżnia + 20 min roler
- rano brzuszki z mel B
- nie nawalić się na panienskim

Niedziela 8.06.2014
- brzuszki z mel b
- jogging 30 minut
- zdrowe jedzenie

Statusujemy się w niedzielę wieczorem, adieu! :)